Leżała sobie stara serweta gdzieś w szufladzie. Dziurawa, poprzecierana, ale kusząca.
Odrysowałam, wyszyłam, najpierw jedną dla babci, a potem drugą dla siebie. Z 10 lat temu...
To ta moja
i oryginał
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz