niedziela, 4 sierpnia 2013

214. Międzyurlopowo

Tym razem przyznam bez bicia, że calineczek prawie nie robiłam na bieżąco, tylko notatki. A potem większość kwadracików hurtem. Zwłaszcza serię okołoleśną (byliśmy tu - drugi rok z rzędu). Niemniej nie odpuszczam, kieszeń na sierpień-wrzesień już prawie gotowa i nowe calineczki się robią.
A ten mam nadzieję, załapie się jeszcze do kolekcji lipcowej na Craft Artwork, choć już minęła północ.


piątek, 5 lipca 2013

213. Do zobaczenia

Do zobaczenia na III DWLC.
Chcesz zobaczyć jak się robi frywolitkę, filcuje igłą lub cokolwiek innego (no, prawie ;) - znajdź mnie i zapytaj - już od dzisiaj :)





wtorek, 2 lipca 2013

212. Dwa kalendarze

Na wyzwanie Craft Artwork - kolejna karta calineczkowego kalendarza.


I jeszcze bonusowo kalendarz mojej córci - lat 5.


Jak nic wdała się w mamę :-D

piątek, 28 czerwca 2013

210. Na rzep

Jako że dziś ostatni dzień szkoły, kartka ma cel oczywisty, choć nie jestem pewna czy to jeszcze kartka czy już pudełko. 2 cm grubości. Według poczty byłby to już gabaryt B.


Zamykane na rzep - a nuż po rozpakowaniu pudełko jeszcze się przyda...


A w środku tag (odklejany) z dzieckiem (co by lepiej w pamięć zapadło ;) i dwie kieszonki.


Dwie, bo takiej pani ukochanej to sama czekolada jakoś za mało.


Ale zawartość szufladki pokażę następnym razem.






niedziela, 2 czerwca 2013

209. Maj

Druga strona kwietniowo - majowej kieszeni.


Ostatnio miewam niewielkie opóźnienia w produkcji calineczek, ale co tam, kieszeń na czerwiec-lipiec zrobiłam.


Na stronę lipcową nawet się załapał zestaw kwadracików z niedoszłego lutego. Są przyklejone niezobowiązująco, będę mogła poprzestawiać, jeśli zechcę.


Więcej kalendarzy na CraftArtwork. Biurkowej i Tores - moje ulubione.

Poprzednio pisałam, że do kieszeni między stronami kalendarza wkładam kartę na notatki (prywatniejsze, wyjaśniające i takie tam, pamiętnikowe). Tak wygląda moja karta na czerwiec:


Wersja do druku jeśli kto chętny :)

czwartek, 30 maja 2013

208. Nie święci garnki lepią

Dawno się tak dobrze nie bawiłam. Trafiłam na warsztat do Moniki i spędziłam trochę czasu w jej pracowni, pod jej czujnym okiem grzebiąc się w glinie, glinianym pyle i szkliwach. W efekcie ulepiłam, wygładziłam (no, powiedzmy) i poszkliwiłam kubas z kotem, miseczkę i motylka.


Kubek lepiony z wałków - od spodu widać, reszta wygładzona.





Miseczka z formy, więc nie tak krzywa.




Kto nie próbował - szczerze polecam.
Na warsztat ceramiczny nomen omen :) Moniki Skorupskiej (wywiad z Moniką) trafiłam przez stronę tydziendiy.pl

A od jutra do niedzieli Festiwal Wysokich Temperatur we Wrocławiu.