Dawno się tak dobrze nie bawiłam. Trafiłam na warsztat do Moniki i spędziłam trochę czasu w jej pracowni, pod jej czujnym okiem grzebiąc się w glinie, glinianym pyle i szkliwach. W efekcie ulepiłam, wygładziłam (no, powiedzmy) i poszkliwiłam kubas z kotem, miseczkę i motylka.
Kubek lepiony z wałków - od spodu widać, reszta wygładzona.
Miseczka z formy, więc nie tak krzywa.
Kto nie próbował - szczerze polecam.
Na warsztat ceramiczny nomen omen :) Moniki Skorupskiej (wywiad z Moniką) trafiłam przez stronę tydziendiy.pl
A od jutra do niedzieli Festiwal Wysokich Temperatur we Wrocławiu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

















Spód kubeczka mnie oczarował :)
OdpowiedzUsuńOj Gosia, Gosia. Co następne? Metaloplastyka? Stolarka? Ze wszystkim sobie poradzisz. Zdolna z Ciebie bestia :) A kubas ekstra.
OdpowiedzUsuńZawsze mówiłam żeś zdolna (do wszystkiego).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
ale Ci to fajnie wyszło :)
OdpowiedzUsuń