wtorek, 22 maja 2012

165. Altwasser

Dziewiąte wyzwanie zakątkowe. Co tu zrobić?
Wyzwanie tutorialowe Scrappo, filmik obejrzałam. Muszę się popaćkać akrylówką i klejem do decoupage (pozdrowienia dla Kasi z manualnie.pl :), no muszę i już!
Czyli próbka na tekturce.
I wyszła podkładka pod kubek.


Dwustronna. Na rewersie też popaćkałam, postemplowałam i też przykleiłam.


I jeszcze jedno zdjęcie dla Zakątka - perłowo ma być i jest.



A tytuł posta? Mój ulubiony kubek jest z manufaktury Tielsch-Altwasser a w przyszłym roku skończy 70 lat. Ot co.

niedziela, 13 maja 2012

164. Dylematy młodej czarownicy

Dziś znów Was pomęczę upiorną buzią mojej Mary ze Scrappo. Tym razem w roli czarownic, a to za sprawą zaproszenia do gościnnego projektowania w wyzwaniu na blogu scrap-ścinki, o tutaj :)
W piątek ruszyło wyzwanie z cytatem. Należy zrobić ścinkową pracę inspirowaną fragmentem z Pratchetta:
Babcia słyszała, że wśród młodych czarownic wróciła moda na miotły, ale sama tego nie pochwalała. Człowiek w żaden sposób nie może wyglądać godnie, kiedy sunie przez powietrze na sprzęcie gospodarstwa domowego. Poza tym wiatr był za silny.


Pierwszą czarownicę zrobiłam metodą stemplowania fragmentami na różnych, kolorowych papierach, wycinania i składania z powrotem w cały obrazek (jak się komuś nie chce kolorować, he he). Tak więc czarownica nie latająca ma buty z brązowego papieru, podkolanówki z papieru Pasiakowej, gatki od Rae, bluzeczkę z papieru BG Curio Rose Water, który przedstawia koronkę, a tu ubranko wyszło dziurawe :-D i jeszcze serduszko z czerwonego ILS. Kapelusz zrobiony tak samo, ale z mojej produkcji digi-stempelka.


Czarownica latająca to ten sam stempel, już nie z kawałków papieru, ale z jednego stosownie naciętego i poskładanego.


A wszystko ze skrawków, bo



Czas na podjęcie ścinkowego wyzwania jest do 6 czerwca.




poniedziałek, 7 maja 2012

163. Mary had a little lamb

Nowy stempelek :-D
Pocztówka. Do CraftArtwork choć z kwiatami w tle, spóźniona, ale nie na wyzwanie Scrap Pasji - zgłaszam więc moją karteczkę do wyzwania fioletowego z serii tęczowej.
Pobawiłam się tu w robienie tła. Bezbarwny tusz, przeźroczysty puder do detali, akwarelka oraz fioletowy tusz Latarnia Morska i farba akrylowa tam gdzie embossowane kwiatki były za jasne. Kilka kwiatków Archivalem śliwkowym.
Ciekawe, że kwiatki odbite tylko bezbarwnym tuszem i pokryte akwarelą wyszły ciemniejsze od tła.
Wianek frywolitkowy z Aidy.


This postcard matches as well the 43th challenge at Southern Girls Challenges. The text is a quote about Zosia from II part of Dziady.

A wszystko przez to, że ostatnio chodził mi po głowie Baranek.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

162. Dziecko w paprociach

Kiedyś, przed królem Ćwieczkiem, o tutaj prezentowałam początek mojego albumu wędrującego "Zielono mi" z II edycji początkujących na forum scrappassion. Wtedy nie zrobiłam swojego wpisu, ale widać musiało to poczekać aż na ósme zakątkowe wyzwanie, w którym należało użyć koloru żółtego (lub fioletu) i przynajmniej dwóch z wymienionych wiosennych motywów, a że wszystko to jest "moje", nabrałam nieodpartej ochoty poskładać ten album w całość i zrobić wreszcie swój wpis.
No to mała wyliczanka tego co lubię:
ptak - jest kilka - rudzik, modraszka, jaskółeczka i parę bezgatunkowych,
owad - jest ważka i motyl i mrówki (leśne, bo te przydomowe to mniej lubię),
listki, gałązki - cała plejada maskowanych i stemplowanych,
kwiatki - żółte,
a dziecię to ja - wycięta ze slajdu, gdzie z wózka obskubuję jakąś kępę kwiatków. Zamiłowanie do roślin mnie nie opuściło do dziś.





W postaci związanej z albumem..


A że wpis jest o tym co lubię (stemplować też lubię), to zgłaszam jeszcze na pierwsze wyzwanie scrapuj.pl k.a.s.i.



wtorek, 17 kwietnia 2012

161. Mulinnik

Nieczęsto haftuję krzyżykami, ale jak już się biorę za coś "większego", to lubię mieć nitki poukładane.







Ptaszory to Cecilia z Ikei.


piątek, 13 kwietnia 2012

160. Etui

Zapowiadałam, że pokażę mój pierwszy patchwork. Oto on.
Nie ma rewelacji, prawda?
Miał być inspiracją na moje patchworkowe wyzwanie, ale zakładki wygrały.
Bo wciąż czuję, że patchwork był tu zupełnie niepotrzebny. Tak naprawdę chodziło o środek.


Portfel? Nie, ale nie mogłam się powstrzymać przed zostawieniem tej portfelowej kieszeni.



Ale, ta da! środek!


Jestem bardzo zadowolona z pomysłu na filcowe igielniki.


Wreszcie moje igły nie zajmują miliona pakiecików, a na dodatek trochę mniej miejsca.


Hmm, może jednak patchwork był uzasadniony - igły quiltowe w końcu znalazły zastosowanie - do tych ściegów wokół ptaków i listka.


Następny będzie mulinnik (już bez patchworka).

piątek, 6 kwietnia 2012